piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 32

23 października 2013 rok
Szpital
* Perspektywa Harry'ego*


Siedzę z Demi w szpitalu. Przychodzę co dziennie. Wierze, że któregoś dnia się wybudzi. A ja chce być przy tym. Patrzyłem na moją księżniczkę. Wyglądała tak nie winie. Na sam jej widok chce mi się płakać
- Witaj księżniczko. Jak się dziś czujemy? Mam nadzieję, że lepiej.- Powiedziałem łapiąc ją za dłoń.- Mam nadzieję, że jak jutro przyjdę to się obudzisz i powiesz coś. Brakuję mi twojego uśmiechu, twojego głosu i tych twoich oczu.- Dodałem.- Zaraz wrócę do ciebie pójdę się dowiedzieć o twój stan zdrowia.- Ucałowałem jej czoło i poszedłem do lekarza aby się czegoś dowiedzieć.
- Panie doktorze!- Zawołałem i podbiegłem do niego.- Jak z Demi?- Spytałem.
- Jej stan jest stabilny. Najgorszy okres jest za nami.- Powiedział.- Przepraszam, ale muszę iść do pacjentów.
- Rozumiem. Dziękuję.- Odpowiedziałem i wróciłem do Demi. Usiadłem na krześle jak zawsze.- No widzisz księżniczko wszystko idziesz dobrze. Wybudzisz się. Ja to wiem.- Swoją dłoń położyłem nie daleko jej, a ona mnie chwyciła. Uśmiechnąłem się bo to oznaczało, że w każdej chwili może się obudzić. Puściła mnie, a ja wybiegłem w poszukiwaniu lekarza.- O tu pan jest. Demi mnie chwyciła za rękę.- Powiedziałem uradowany.
- Tak? Dobrze idziemy do niej.- Powiedział i skierowaliśmy się do jej sali. Lekarz wykonał jakieś podstawowe badania.- No proszę pana to dobry znak. Reaguję na światło. Z dnia na dzień może się wybudzić.- Powiedział uśmiechając się.
- Mówiłem, że jest silna.- Usiadłem uśmiechnięty na krześle. Chwyciłem jej dłoń i ją ucałowałem.- Wyjdziesz z tego.- Powiedziałem. Lekarz musiał iść na dalszy obchód, a ja zostałem koło mojej księżniczki. Po chwili przyszła jej ciocia.
- I jak z nią?- Spytała siadając po drugiej stronie łóżka.
- Chwyciła mnie za dłoń.- Powiedziałem uśmiechnięty.
- Naprawdę?- Spytała również ucieszona.- Mniej my nadzieję, że nie będzie komplikacji.- Powiedziała.- Ja muszę iść do innych pacjentów. Dziękuję, że przy niej jesteś.- Powiedziała.
- Dla mnie to przyjemność, że przy niej jestem w takich chwilach.- Powiedziałem, a jej ciocia wyszła. Tak spędziłem kolejny dzień w szpitalu. Musiałem wrócić do domu, ale tym razem miałem dobre nowiny. Wszedłem do salonu.
- I jak z nią?- Spytała się Viola.
- Lepiej. Chwyciła mnie dziś za dłoń.- Uśmiechnąłem się.
- Dzięki Bogu.- Powiedziała z ulgą.- Ale i tak żałuję tego wszystkiego.
- Viola jest już lepiej, ale nie wiem jak sobie poradzi...- Nie dokończyłem.
- Z czym?- Spytała.
- A nie ważne. Majaczę z zmęczenia. Pójdę się położyć. Dobranoc.- Powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju.

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 31


19 października 2013 rok. 
Dom chłopaków. 

Siedziałam w kuchni z kubkiem kakao i płakałam. Gdybym mogła zamieniła bym się teraz z Demi i leżała tam za nią. Usłyszałam zamykanie się drzwi. Wzięłam mój kubek z ciepłym napojem i poszłam do korytarza. Stał tam smutny Harry. 

- Nic się nie poprawiło ? - spytałam wnioskując to po jego wyrazie twarzy. On zdjął kurtkę i się na mnie spojrzał. 

- Miejmy nadzieję, że się wybudzi. - powiedział idąc do kuchni. 

- Wybudzi się. Ona jest silna, nie to... - nie dokończyłam i ustałam przy wyspie kuchennej. 

- Dokończ - powiedział nie patrząc na mnie tylko do lodówki. 

- Nie to co ja - powiedziałam, a on się dziwnie na mnie spojrzał. Ja westchnęłam, odstawiłam kubek i zdjęłam bandaż odkrywając tym samym poraniony nadgarstek. 

- Tniesz się ? - spytał zdziwiony, a ja pokiwałam tylko głową, że tak. 

- Przez to co ci Louis zrobił ? - spytała, a ja tylko pokiwałam głową, że tak i zostawiając kubek na blacie poszłam do pokoju. Gdy weszłam do pomieszczenia zobaczyłam, że mój telefon który leżał na szafce dzwonił. Była to moja mama. Odebrałam. Porozmawiałyśmy trochę i w pewnym momencie mama powiedziała mi, że nie jestem ich córką. Tylko, że jestem adoptowana. Tak się zdziwiłam, że aż wypadł mi
telefon z ręki. Gdy się trochę otrząsnęłam podniosłam go i usiadłam na łóżku. Nowa partia łez zbierała się w moich oczach. Nie mogłam uwierzyć, że mama mi to powiedziała przez telefon. No dobrze jest teraz w Paryżu, ale mogła poczekać z tym do powrotu i powiedzieć mi to prosto w oczy. Nawet nie wiedziałam, że płaczę. Poszłam do łazienki i stanęłam przed lustrem. Nie mogłam uwierzyć, że moje życie już tak bardzo się zawaliło. A przecież nie dawno jeszcze było tak dobrze. Płakałam przed lustrem i myślałam, co będzie dalej. Bałam się, że to już nigdy się nie ułoży. Tak bardzo chciałam, żeby wszystko się ułożyło, ale to mógł być dopiero początek.

-----*-----
Tak wiem rozdział powinien być jutro, ale jutro raczej nie będę miała dostępu do kompa... Od razu mówię następny będzie normalnie W PIĄTEK. Mam nadzieję, że będzie tu więcej komentarzy niż pod poprzednimi rozdziałami... tyle jest wejść na bloga, a tak mało komentarzy... eh... 

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 30

18 październik 2013 rok
Dom One Direction
* Perspektywa Harry'ego*

Musieliśmy wrócić do domu. Wolałem tam zostać przy niej, ale nie mogłem. Martwiłem się o nią. Co ją podkusiło na to? Czemu ona wsiadła do tego auta? Chciałem być przy niej. Czemu musiało jej się to przytrafić. A co z tańcem? Przecież dla niej to coś ważnego. Tyle pytań się na suwało, ale nie mogłem na nie odpowiedzieć. Siedziałem właśnie w salonie i mi się przypomniało, że nie powiadomiliśmy jej ciotki. Postanowiłem ją powiadomić jutro jak będę w szpitalu. Poszedłem się położyć, ale nie mogłem zasnąć. Myślałem o niej. Zanim się obejrzałem była już 4 nad razem. Zasnąłem. Obudziłem się po ósmej. Odrazy wstałem i się przebrałem. Zszedłem na dół. W kuchni byli już wszyscy.
- Gdzie idziesz?- Spytał się Liam,
- Do Demi jadę.- Odpowiedziałem robiąc sobie kawę.
- Spałeś?- Zapytał się Zayn.
- Może jakieś 4 godziny.
- Musisz odpocząć.- Powiedział Niall.
- Odpocznę gdy ona wróci do zdrowia.- Powiedziałem i wziąłem łyk kawy.
- Demi wolałaby abyś został w domu.- Stwierdził Louis.
- Ale leży w szpitalu. Jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się obudzi. Chce być przy niej.- Powiedziałem odkładając kawę i kierując się w stronę wyjścia. Pojechałem do szpitala. Wszedłem na odział gdzie ona leżała. Poszedłem do jej sali, a tam była jej ciocia. Przez szybę widziałem, że druga pielęgniarka ją uspokaja. Wszedłem na sale.
- Dzień Dobry.- Powiedziałem cicho.
- Harry co jej się stało?- Zapytała zapłakana kobieta.
- Miała...Miała wypadek.- Odpowiedziałem.
- Co?! Jak?! Myślałam, że będzie z wami bezpieczna.- Powiedziała.
- Przepraszam, że panią zawiodłem.- Powiedziałem i usiadłem na krześle.
- Jeśli ona się nie wybudzi to Harry ja nie ręczę za siebie.- Powiedziała.
- Rozumiem panią, ale ona wyjdzie z tego. Ja to wiem.- Powiedziałem.
- Kate musimy iść.- Powiedziała jej koleżanka.
- Dobrze.- Wyszły z sali. Siedziałem teraz sam z Demi. Była nadal nie przytomna. Modliłem się oto aby wyszła z tego.
- Hej księżniczko.- Powiedziałem lekko uśmiechając się przez łzy.- Przepraszam Cię, że nie mogłem być przy tobie, że cię zawiodłem. Czemu tam poszłaś?- Spytałem. Myślałem, że mi odpowie.- Wiesz co? Jak się obudzisz to dostaniesz taki wielki bukiet kwiatów ode mnie.- Chwyciłem jej dłoń.- Pamiętasz jak
tańczyliśmy w deszczu? Powtórzymy to jeszcze. Obiecuję. A pamiętasz noc pod gwiazdami? Myślałem wtedy jak taka osoba jak ty może być tak silna. No właśnie księżniczko jesteś silna. Dasz radę. Wierze w Ciebie.- Po policzkach spływały mi łzy. Moja księżniczka leży w szpitalu. Po chwili przyszedł lekarz.
- Doktorze jak ona się czuję?- Zapytałem.
- Mniej my nadzieję, że z tego wyjdzie.- Powiedział zapisując coś. Ja opadłem na krzesło i pogłaskałem jej czoło moją ręką.
- Wyjdzie z tego.- Powiedziałem.- Ona jest silna.- Dodałem i spojrzałem na lekarza.
- Obyś miał rację.- Poklepał mnie w ramię i wyszedł. Co jakiś czas przychodziły pielęgniarki i podawały jej coś w kroplówki. Również co jakiś czas przychodziła jej ciocia.
- Ona z tego wyjdzie.- Powiedziałem w pewnym momencie nie odwracając oczu w Demi.
- Wierze Ci. Demi to silna dziewczyna.- Odpowiedziała.
- Przepraszam panią. To nie powinno się zdarzyć.
- Masz rację nie powinno, ale czasu nie cofniemy. Teraz tylko musimy czekać aż się wybudzi.- Powiedziała wychodząc. Siedziałem przy niej cały dzień. Aż w końcu musieli mnie wyrzucić z jej sali. Nie chciałem, ale jednak przepisy to przepisy.

piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 29


18 października 2013 rok. 
Tor wyścigowy. 

Wystartowaliśmy. Gdy chłopacy wyrównywali zobaczyłam, że z przeciwnikiem Chrisa jedzie Demi. Czy jej już kompletnie odbiło ?! Przecież to nie jest sport dla niej. A jeszcze lepiej, że jedzie z wrogiem Chrisa, a on obiecał sobie, że coś mu zrobi w czasie dzisiejszego wyścigu. Gdy mój kolego wyprzedzał przeciwnika zaczął go spychać na mur i barierki. 

- Przestań ! - krzyknęłam ze strachem o przyjaciółkę. 

- Po czyjej stronie jesteś mojej czy jego ? - spytał zły i nadal go spychał. 

- Z nim jedzie moja przyjaciółka !! - krzyczałam, a łzy same mi się lały z oczu. Chris mnie nie posłuchał i dokonał swojego. Wiedziałam, że na pewno coś się stało Demi. On zawrócił i zaparkował obok rozbitego auta. Kierowca wysiadł sam, ale Demi nie. Chris dopiero teraz uświadomił sobie co zrobił i szybko dzwonił po karetkę. Na szczęście szybko przyjechali i wyciągnęli Demi z rozbitego auta. Zobaczyłam ją gdy nieśli ją na noszach. Była cała we krwi. Wsiedli z nią do karetki i na szczęście pozwolili mi z nią jechać. Usiadłam na krzesełku nie daleko drzwi i widziałam jak ratują Demi. Wyjęłam telefon z kieszeni i zadzwoniłam do  Harry 'ego. Musiał wiedzieć co się stało. Szybko odebrał. 

- Tak ? - spytał trochę zaspanym głosem. 

- Harry ja i Demi nie wrócimy dziś do domu - powiedziałam płacząc. 

- Co się stało ?! - był przestraszony. Słyszałam to w jego głosie. 

- Demi miała wypadek. Jedziemy do szpitala. Wszystko ci wytłumaczę jak się spotkamy. - powiedziałam ocierając łzy. 

- Już jadę - powiedział i się rozłączył. Schowałam telefon do kieszeni i widziałam jak tamują krwawienie. Szybko dojechaliśmy do szpitala i szybko wzięli moja przyjaciółkę na oddział. Siedziałam przed nim i czekałam. Trochę to trwało. Lekarze nadal nie wychodzili, a Harry i Lou już zdążyli przyjechać. Usiedli tak, że byłam między nimi. Louis chciał mnie przytulić, ale mu nie pozwoliłam. 

- Nie dotykaj mnie ! - krzyknęłam, a on się zdziwił, bo przecież cały czas od tamtego zdarzenia nie dałam mu się dotknąć, ani nie rozmawialiśmy ze sobą. 

- Czemu Demi tam leży ? - spytał Harry cały przestraszony. 

- No.... no bo ja chodziłam na wyścigi, a ona poszła za mną... - nie skończyłam, bo zaczęłam płakać jak małe dziecko. 

- Viola uspokój się i powiedz mi co się dalej stało. - powiedział Harry. 

- No i ja wsiadłam do auta z moim kolegą, a ona do auta przeciwnika i mój kolega, chciał ich zepchnąć z toru, a ja go powstrzymywałam, ale dobił swojego no i przeze mnie Demi tam teraz leży - powiedziałam płacząc. Podciągnęłam nogi do brody i schowałam twarz w kolana. 

- Jezu... co ja podkusiło do tego wyścigu ? - zapytał sam siebie Harry. 

-  To moja wina. Gdybym ja tam nie poszła to ona by była teraz cała i zdrowa. - powiedziałam nadal płacząc, a Harry mnie przytulił. - To ja powinnam być teraz na jej miejscu. Ona nie zasługuje na te męczarnie - powiedziałam nadal płacząc. Słyszałam, że Hazza też płacze. Po chwili z oddziału wyszli lekarze prowadzący łóżko na którym leżała Demi  i prowadzili ją na salę. Poszliśmy za nimi, a Harry próbował wyciągnąć od nich jakieś informacje i mu się to udało. Okazało się, że to nie jest nic takiego tylko ma trochę skaleczeń, złamaną nogę i oczywiście jest w śpiączce. Bałam się o nią bardzo. Zakręciło mi się trochę w głowie bałam się, że zaraz i ja będę tu leżeć. Lekarze nie pozwolili nam wejść dziś do Demi więc musieliśmy jechać do domu. 

-----*-----
Przepraszam was bardzo, że dopiero teraz dodaję... Mam nadzieję, że mi wybaczycie : ) I liczę na to, że wyrazicie swoje zdanie w komentarzu : ) 

środa, 30 października 2013

Rozdział 28

18 października 2013 rok
Dom One Direction

Dziś mamy nagrania do programu. Strasznie się denerwuję. Właśnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i się ubrałam. Zeszłam na śniadanie i o dziwo była na nim Violetta. Usiadłam koło niej i wzięłam sobie przygotowane kanapki.
- No więc dziś będziecie śpiewać przez..- Przerwał Liam.
- Przed Rihanną.- Dokończył Niall. Wiedziałam, że dla mnie i dla Violi nie będzie to łatwe bo my śpiewamy jej piosenkę.
- Więc zaraz macie ostatnią próbę i będziecie śpiewać przed artystką.- Powiedział uśmiechnięty Zayn.
- Życzmy wam powodzenia, a teraz macie godzinę wolną.- Uśmiechnął się Harry. Widziałam jak Viola kieruję się do pokoju, a poszłam do ogrodu. Położyłam się na hamaku i próbowałam odetchnąć. Musiałam się uspokoić i wyluzować. Po chwili poczułam, że ktoś zakrywa mi oczy.
- Kto to?- Spytał się dobrze znany mi głos.
- Mhm Harry?- Zaśmiałam się.
- Skąd wiedziałaś?- Odpowiedział pytaniem siadając koło mnie.
- Intuicja.- Uśmiechnęłam się do niego.
- No niech ci będzie.- Widziałam, że udaję obrażonego.
- A no niech mi będzie.- Odpowiedziałam.
- Stresujesz się?- Spytał.
- Może trochę.
- Nadal się tym przejmujesz?- Nie wiedziałam o co mu chodzi.
-  Z czym?
- Tym, że nie udało ci się wygrać.- Opowiedział.
- Jeszcze tak. Liczyli na mnie, a ja ich zawiodłam.- Powiedziałam spuszczając głowę.
- Ale to nie twoja wina. Byłaś świetna i..- Nie dokończył.
- Lecz widocznie to nie wystarczyło. Widocznie on był lepszy. Harry ja ich zawiodłam. Ja muszę pokazać im, że mogą na mnie liczyć. Chce po prostu aby byli ze mnie dumni.
- Ale byli. Przyjechałaś tam. Mimo tego, że miałaś próbę.
- Harry daj spokój.- Powiedziałam wstając z hamaka.- Ty nie wiesz ile dla mnie to wszystko znaczy.
- To może mi powiedz.- Wykonał tą samą czynność co ja prze paroma chwilami.
- Naprawdę nie mogę. Muszę iść się przygotować.- Powiedziałam i wróciłam do pokoju. Tam siedziała Viola i z kim pisała. Usiadłam na łóżku i tylko się jej przyglądałam. Wiedziałam tylko jedno, że dziś dowiem się gdzie poszła tamtej nocy.
- Za 10 minut próba!- Krzykną Lou.Obie poszłyśmy do sali i zaczęły się próby. Śpiewaliśmy z ustaloną kolejnością. Przyszła kolej na mnie i na Viole. Zaśpiewałyśmy jak dla mnie idealnie. Po nas był jeszcze jeden zespół, a potem miałyśmy śpiewać przed samą Rihanną. Mieliśmy jeszcze pół godziny przed kręceniem. Strasznie się denerwowałam, a po Violi było widać spokój. Minęło pół godziny i się zaczęło. Wychodziliśmy tak jak na próbie. My mieliśmy występować przed ostatni. Nadeszła nasza kolej.
- Więc co zaśpiewacie?- Spytała się Rihanna.
You Da One.- Odpowiedziałam cicho.
- Ooo zapraszam.- Powiedziała. Poleciała piosenka i po chwili zaczęła śpiewać Viola, a następnie razem. Teraz moja solówka i tak po kolei. Aż w końcu skończyła się piosenka.
- Dziękujemy.- Powiedziała Rihanna uśmiechając się. My poszliśmy tam gdzie byli inni bo po nas był jeszcze jeden zespół. Gdy tamci skończyli za czeli się naradzić. Trwało to może z 30 minut, ale w końcu im się udało. Zaprosili nas wszystkich do siebie. Zaczęli coś mówić, a następnie ogłaszać. Jak na razie przeszły dwa zespoły. Ostatnie miejsce. Serce waliło mi jak młot.
- No i na końcu przychodzi...- Przerwał Liam.
One Chance.- Dokończyła Rihanna. Zaczęłyśmy się cieszyć. Nie mogłam w to uwierzyć, a może jednak uda nam się to nawet wygrać.

* Kilka godzin później *
Udawałam, że śpię aby śledzić Viole. Nie pozwolę jej się wpakować w  żadne bagno. Po cichu wyszła z pokoju, a ja do razu po niej. Kierowała się w mała ruchliwą uliczkę. Trochę się dziwnie czułam, że ją śledziłam, ale chciałam wiedzieć co ona robi. Po jakiś 30-45 minutach doszłyśmy do jakieś ulicy. Było to dużo wyścigowych aut i pełno ludzi. Viola przywitała się z jakimś chłopakiem. Postanowiłam podejść i to wyjaśnić.
- Viola!- Krzyknęłam, a ona się obróciła.
- Demi? Co ty tu robisz?- Spytała zaskoczona.
- Oto samo mogę się zapytać Ciebie. Przecież to nie ty.- Powiedziałam.
- Viola za chwile zacznie się wyścig. Musimy iść.- Powiedział jakiś chłopak.
- Co jaki wyścig?- Zapytałam zaskoczona.
- Demi muszę iść. Później ci wszystko wyjaśnię.- Powiedziała i poszła z tym chłopakiem.
- Oj nie ja tego tak nie zostawię.- Powiedziałam sama do siebie i poszłam za nimi. Oni poszli do auta, a ja podeszłam do kolesia, który najwidoczniej musiał startować.
- Jadę z Tobą.- Powiedziała wchodząc do auta. Nic nie miał przeciwko bo nic nie powiedział. Pod linię
startu podjechał koleś z którym widziałam Violę, ale ona też tam była. Jakaś kobieta machnęła flagą i ruszyliśmy. Jechaliśmy bardzo szybko. Po chwili auto, z którym się ścigaliśmy zaczęło spychać z drogi. Kierowca z którym jechałam próbował coś zrobić, ale mu się nie udało. Wypadliśmy z drogi, a ja zaczęłam zapinać pasy. Następnie czułam niesamowity ból nie do opisania, a potem była tylko ciemność.
 

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 27


15 październik 2013 rok.
Dom One Direction. 

Stałam przed szafą i wybierałam ciuchy na wyścig. Miałam nadzieję, że nikt nie zobaczy, że wychodzę o tej porze. Wzięłam wybrany strój i poszłam do łazienki się przebrać. Gdy z niej wyszłam w pokoju siedziała Demi. Nie chciałam jej mówić dokąd idę, ale się bez tego nie obeszło. 

- Gdzie idziesz ? - spytała trochę zdziwiona gdy wkładałam telefon do kieszeni spodni. 

- Spotkać się z kolegą - powiedziałam lekko uśmiechając. 

- O tej porze ? - chyba coś podejrzewała. 

- Tak... - powiedziałam, a ona tylko westchnęła i poszła do łazienki. Wyszłam z pokoju i poszłam w stronę drzwi frontowych. Na szczęście nie spotkałam żadnego z chłopaków, ale wiedziałam, że muszę wrócić przed 23.00, bo inaczej nie dostanę się do domu. Spokojnie wyszłam i poszłam w stronę parku. Tam już czekał na mnie Chris. Przywitałam się z nim i wsiedliśmy do jego sportowego auta. Trochę jechaliśmy na tor.

- Chris tylko ja muszę przed 23.00 wrócić. - powiedziałam, a on obiecał, że na pewno zdążę wrócić. Wysiedliśmy i podeszliśmy do reszty. Porozmawialiśmy z nimi chwile i mój kolega kazał mi się odsunąć za barierkę. Zrobiłam to co mi kazał, a on pojechał samochodem na linię startu. Między samochodami stała jakaś dziewczyna z flagą. W odpowiednim momencie wystartowali. Weszłam wyżej tam gdzie stali inni i widziałam jak się ścigają. Fajnie to wyglądało. Chciałam w następnym wyścigu pojechać z Chrisem. On właśnie wygrał. Gdy się zatrzymał i wysiadł z auta podeszłam do niego. Spytałam czy mogę z nim jechać, a on nie chętnie się zgodził. Teraz miał się ścigać z kimś innym. Wsiadłam szybko na miejsce pasażera i pojechaliśmy na linię startu. Gdy ruszył prowadził. Jechał strasznie szybko, ale mi się to podobało. Ten strach o rozbicie się i adrenalina. Niestety teraz przegrał. Było już po 21.00 jak ten czas szybko leci. Chris odwiózł mnie do domu i pojechał dalej. Weszłam do środka i po cichu weszłam na górę. Weszłam do pokoju tak, żeby nie obudzić Demi i poszłam do łazienki wykonać wieczorną toaletę. 

-----*-----
No i mamy kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się podoba i razem z Tusią znajdziemy tutaj więcej komentarzy niż pod poprzednim : ) 

piątek, 25 października 2013

rozdział 26

14 października 2013 rok
Dom Chłopaków

Wstałam gdzieś po ósmej. Dziś byłyśmy zwolnione z zajęć z powodu wycieczki, na którą ja i Viola nie jechałyśmy. Poszłam do łazienkę aby się mniej więcej ogarnąć i pójść na śniadanie. Dziś odbywa się finał taneczny. Bardzo bym chciała na niego iść, ale nie mogę z powodów prób. Teraz muszę się skupić na tym aby dać z siebie wszystko w programie. Poszłam się ubrać. Viola powiedziała, że mogę od niej pożyczać cichy jeśli mi się coś spodoba. Więc wybrałam jakiś zestaw ubrań. Następnie zeszłam do kuchni gdzie byli już wszyscy. No oprócz Violi. Martwię się o nią i to bardzo. Jest taka nie obecna przez to co się stało. Gdy wstaję jej już nie ma w pokoju. Muszę się dowiedzieć o co chodzi i to szybko.
- Dzień Dobry.- Powiedziałam wchodząc do kuchni.
- Hej.- Odpowiedzieli wszyscy po kolei.
- O której dziś próba?- Spytałam robiąc sobie płatki.
- Tak jak zawsze.- Powiedział słodko uśmiechając się przy tym Harry.
- Ok.- Tak właśnie mi minęło śniadanie w gronie chłopaków i innych uczestników. Po posiłku wróciłam do pokoju. Nie miałam co robić więc poszła do sal prób.
- Co by tu porobić?- Spytałam sama siebie. Zauważyłam gitarę. Więc postanowiłam trochę pograć. Grałam melodię, którą grał mi tata przed snem.
- Ładnie grasz.- Dobiegł mnie dobrze znany głos.
- Dziękuję.- Powiedziałam odkładając gitarę na miejsce.- Kogo kręciłeś?- Spytałam podejrzliwie.
- Nie bój się na pewno nie ciebie.- Zaśmiał się, a ja jedynie przewróciłam oczami.
- Więc po co przyszedłeś z kamerą?- Spytałam.
- Właśnie szedłem ją odłożyć, ale usłyszałem, że ktoś gra. Więc postanowiłem zajrzeć kto to jest.
- Jesteś bardzo ciekawski.- Wstałam z krzesła i podeszłam do niego.
- Nie. Nie sądzę tak.- Uśmiechnął się ukazując przy tym swoje dołeczki.
- No ok niech ci będzie.- Uśmiechnęłam się.- Ja już pójdę do pokoju.- Powiedziałam.
- No weź serio? A robiło się tak romantycznie.- Zaśmiałam się.
- Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć.- Powiedziałam.
- Szkoda, a może jakiś mały całus w policzek?- Spytał.
- Może.- Podeszłam do niego aby mu dać buziaka w policzek, ale gdy chciałam mu dać to on się obrócił i
pocałowałam go w usta.- Miało być w policzek.- Powiedziałam odsuwając się od niego.
-Upss.- Uśmiechnął się.
- Zapamiętam to sobie. Idę do pokoju bo za pół godziny mamy próbę.- Powiedziałam wychodząc.
- Dobrze.- Odpowiedział, a ja wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku, a do pokoju weszła Viola.
- Hej.- Powiedziałam.
- Cześć.- Odpowiedziała, a ja w tym czasie dostałam sms od Kevin'a
Kevin
Musimy się wycofać z finału.

Zaskoczyło mnie to  więc natychmiast mu odpisałam.

Ja:
Jak to?

Kevin
Nicole złamała rękę. Właśnie karetka ją zabrała. Nie mamy szans.

Ja
Kiedy się zaczyna finał?

Kevin
Za jakieś 40 minut. Demi nie mamy szans.

Ja
Będę. Dajcie mi trochę czasu. Próba się zaczyna za jakieś 15 minut.

Kevin
Dziękuję.

Nic już nie odpisałam. Musiałam coś wykombinować aby nie iść na próbę.
- Violetta dziś chyba nie dam rade iść na próbę. Źle się czuję.- Powiedziałam.
- No ok. Powiem im to.- Odpowiedziała i wyszła. Teraz musiałam szybko wsiąść mój strój.  Od Violi pożyczyłam trampki bo swoich nie mogłam znaleźć. Gdy byłam pewna, że próba się już zaczęła po cichu wymknęłam się z pokoju, a następnie z domu. Na autobus się spóźniłam więc musiałam biec. Zajęło mi to jakieś 20 minut. Wbiegłam na sale. Moja grupa właśnie się szykowała. Szybko do niech pobiegłam.
- Lili i Oliwia zasłońcie mnie.- Powiedziałam, a one to wykonały. Zaczęłam się przebierać.
- Nie możesz tańczyć bez rozgrzewki.- Powiedział przyjaciel taty.
- Biegłam przez 20 minut. Rozgrzewkę mam za sobą.- Uśmiechnęłam się i wzięłam kilka łyków wody.
- Niech Ci będzie. Znasz kroki?- Spytał się trener.
- Zatańczymy stary układ.- Powiedział Kevin.
- Zgoda.- Wszyscy się zgodzili.
- A teraz przed wami grypa  Life is a dance.- Zapowiedział na jakiś pan. A my wyszliśmy na scenę. Daliśmy znak aby włączył muzykę. Zaczęliśmy tańczyć. Mieliśmy dać z siebie wszystko. Ja chciałam dać z siebie
wszystko aby ich nie zawieść. Zaczęła się solówka Kevin'a, a ja spojrzałam na publiczność. Widziałam Hazze. Stał i się na mnie patrzał. Zamurowało mnie to, ale musiałam tańczyć dalej. Nie mogłam teraz zawalić. Co jakiś czas na niego patrzałam, a on nic. Musiałam chwilowo o nim zapomnieć i skupić się na tym co robię teraz. Moja solówka. Wpadłam w trans. Byłam tylko ja, muzyka, scena i taniec. Ostanie kroki, ostatnia szansa aby pokazać im na co nas stać. Gdy muzyka się skończyła zeszliśmy ze sceny, a zapowiedzieli kolejną grupę. Poszłam wraz ze znajomymi do trenera. Był z nas dumny i dał nam trochę przerwy. Ja podeszłam do Hazzy.
- Co ty tu robisz?- Spytałam.
- Ciebie też powinienem oto zapytać. Podobno źle się czułaś.- Powiedział.
- Ja musiałam pomóc. Nie mogłam ich tak zostawić. Oni są dla mnie jak rodzina.
- A co z programem?- Spytał.- Umiesz tańczyć wiedziałem o tym już wcześniej.- Powiedział przytulając się do mnie.
- Skąd?- Zapytałam.
- Pamiętasz tą kłótnię w kuchni? Wtedy poszedłem za tobą aby cię przeprosić i cię wtedy zobaczyłem.- Powiedział.
-  Nie możesz temu nikomu powiedzieć.
- Nie powiem. Idziemy?- Zapytał.
- Muszę poczekać aż ogłoszą wyniki. Może być dogrywka a ustaliliśmy, że pójdę ja.- Powiedziałam.
- Dobrze.
- Moi drodzy mamy wyniki.- Powiedział prowadzący.- Więc mamy remis między Life is a dance a One step. Wyznacie osoby do dogrywki.- Dodał.
- Muszę iść.
- Powodzenia.- Powiedział.
- Nie dziękuję.- Powiedziałam i poszłam za scenę. Najpierw tańczyć tancerz z One Step. Był niesamowity. Bałam się, że nie dam rady.
- A teraz prosimy na scenę tancerza lub tancerkę z grupy Life is a dance.- Po tych słowach wyszłam na scenę. Włączyli muzykę, którą ja wcześniej wybrałam. Z głośników poleciała melodia piosenki. którą wybrałam. Zaczęłam tańczyć tak jak nigdy. Chciałam aby byli ze mnie dumni. Chciałam to wygrać dla grupy. Bo jest tylko jedna wygrana. Tylko jedna grupa może zgarnąć główną nagrodę. Wszystko było na moich barkach. Widziałam w pewnym momentach, że są bardzo ze stresowani. Czułam ten stres, ale gdy muzyka przestała już grać to wszystko z nikło. Zeszłam ze sceny. Teraz czekanie 10 minut na głosy. Stałam wraz z wcześniejszym tancerzem na scenie i czekaliśmy na wyniki. Po chwili przyszedł prowadzący.
- Mamy wyniki.- Powiedział otwierając kopertkę- Wygrywa...- Przerwał zadnie.- One Step!- Przegraliśmy. Zeszłam ze sceny, a do mnie podszedł Harry.
- Byłaś świetna.- Przytulił mnie.
- Widocznie nie dość. Gdybym zatańczyła coś innego.- Zaczęłam się obwinia gdy podeszła do nas moja grupa.- Przepraszam was, że was zawiodłam.
- Demi gdyby nie ty to byśmy nie wystąpili.- Pocieszali mnie.
- Przepraszam was, ale muszę już wracać. Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy.- Powiedziałam i poszłam wraz z Harry'm do jego auta. Nie odzywałam się do niego. Było mi smutno, że nam się nie udało. Gdy dojechaliśmy do domu to od razu poszłam do pokoju.