piątek, 29 listopada 2013

Rozdział 41


26 listopada 2013 rok. 
Dom One Direction. 

Stałam przed szafą i wybierałam jakieś ciuchy na dziś. W końcu coś wybrałam i poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę. Gdy wróciłam do pokoju to zaraz do łazienki poszła Demi. Usiadłam na łóżku i wzięłam książkę którą ostatnio zaczęłam czytać. Siedziałam tak w pokoju czytając i przyszedł Louis. Usiadł obok mnie i zaczął całować mnie po szyi oraz mruczeć mi do ucha.

- O co ci chodzi ? - spytałam po jakimś czasie zamykając książkę.

- Kocham Cię - szepnął mi do ucha i pocałował mnie w usta.

- Ja ciebie też - powiedziałam gdy się od niego odsunęłam i przytuliłam go. Za chwile z łazienki o kulach wyszła Demi i się tylko do nas uśmiechnęła. Od razu wyszła z pokoju, a my chwilę po niej i poszliśmy do kuchni na śniadanie. Po śniadaniu była próba więc udaliśmy się wszyscy do sali prób. Gdy przyszła nasza kolej Demi usiadła na krześle, a ja stałam. Zaczęłyśmy śpiewać tak jak to ustaliłyśmy. Po próbie zaczął dzwonić telefon Demi więc ona poszła odebrać, a w sali zostaliśmy w szóstkę. Ja i chłopacy.

- Wiecie, że w poniedziałek za dwa tygodnie Demi ma osiemnaste urodziny ? - spytał Harry.

- No teraz już wiemy - odpowiedział mu Louis.

- Trzeba coś wykombinować - powiedział Harry i zaczął myśleć.

- Może zrobić koncert dla niej ? - spytałam.

- Dobry pomysł - powiedział Liam, a reszta mu przytaknęła.

- No dobra, ale co zaśpiewamy ? - spytał Niall.

- Viola zaśpiewa swoją piosenkę - wypaplał Louis, za co byłam na niego zła bo chciałam żeby na razie tylko on o tym wiedział.

- Piszesz piosenki ? - spytał Harry.

- Na razie napisałam tylko dwie. Ale nie wiem czy one się nadają - powiedziałam smutna.

- Nadają się skarbie - powiedział Louis przytulając mnie.

- Możesz je teraz zagrać i zaśpiewać ? - spytał Zayn.

- Spróbuję - powiedziałam siadając do pianina. Zaczęłam grać i śpiewać oby dwie piosenki po kolei. Gdy skończyłam wstałam od pianina z uśmiechem na twarzy.

- Zagrasz to na koncercie ? - spytał Harry.

- No okay - powiedziałam.

- Dobra to mniej więcej jest pomysł. Pogadamy jeszcze z Paulem czy to może być w ten nasz koncert, który mamy właśnie w tamten poniedziałek i pozapraszam ludzi. - powiedział i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Ja zaczęłam myśleć co kupię mojej przyjaciółce.

-----*-----
Hej ! Pod ostatnim rozdziałem padło pytanie od anonima ile będzie jeszcze rozdziałów. Nie wiem czy mogę powiedzieć dokładnie, ale powiem, że jeszcze będzie ich dużo : D

środa, 27 listopada 2013

Rozdział 40

20 listopada 2013 rok
Dom  chłopaków



Harry właśnie przekazał mi dobrą nowinę. Nie mogłam się doczekać już poniedziałku. Nie wierze, że tak szybko mi się uda tego pozbyć.
- Nie będzie Ci brakowało tego, że Harry Cię nosił?- Spytała się Viola uśmiechając się.
- Może trochę, ale cieszę się, że będę mogła znów...- Przerwałam.
- Znów co?- Zapytał się podejrzliwie Louis.
- Znów chodzić.- Dokończyłam.
- Coś kręcisz.- Powiedziała Viola.
- Co? Wydaję ci się.- Przewróciłaś oczami.
- No nie wydaję nam się.- Zaczęła drążyć temat.
- Dajcie jej spokój.- Powiedział Harry.- Moja księżniczka musi odpoczywać.- Dodał dumnie.
- Czy my czegoś nie wiemy?- Zaciekawił się Lou.
- Może.- Zaczął Harry.
- Oj dajcie spokój i tak to wyjdzie na jaw.- Uśmiechnęła się Viola.
- To wtedy wyjdzie.- Powiedziałam.
- Dobra dobra..- Powiedziała Viola.
- To my idziemy.- Pożegnał się Harry i zawiózł mnie do pokoju.
- To co chce robić moja księżniczka?- Zapytał.
- Może jakiś film?- Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Zgoda.- Uśmiechnął się i wybrał jakiś film. Następnie wziął laptopa i go włączył. Ja leżałam wtulona w niego aż zasnęłam.


25 listopada 2013 rok
Szpital

Siedziałam w poczekalni i czekałam na swoją kolej.
- Wejść z Tobą?- Zapytał Harry.
- Nie nie musisz.- Powiedziałam lekko uśmiechając się.
- A może jednak?- Spytał.
- Chyba jednak nie odpuścisz.- Spojrzałam się na niego, a on się jedynie uśmiechną.- Chcesz ze mną wejść?- Zapytałam.
- Pewnie.- Odpowiedział.
- Demi Black!- Zawołała mnie pielęgniarka. Harry pomógł mi wejść na sale. W sali była moja ciocia.
- Hej Demi. Jak się czujesz?- Spytała.
- Lepiej.- Odpowiedziałam.-Zdejmujcie to.-Uśmiechnęłam się.
- Witam Demi.- Powiedział lekarz.
- Dzień Dobry.- Odpowiedziałam.
- Jesteś szczęśliwa, że dziś ci zdejmujemy gips?
- Tak i to bardzo.- Powiedziałam.
- No dobrze wiec bierzmy się do tego.- Powiedział lekarz i w kilka minut gips znikł.
- W końcu.- Powiedziałam.
- Ale teraz mnie słuchaj. Zakładamy ci stabilizator i chodzisz o kulach. Po tygodniu możesz próbować stawać na niej i chodzić. Tylko nie szalej.- Zaśmiał się lekarz.
- Bez obaw.- Uśmiechnęłam się.
- Pani Kate proszę jej założyć stabilizator i dać kulę.- Powiedział lekarz zwracając się do mojej cioci.
- Oczywiście.- Odpowiedziała i podeszła do białej szafki. Wyjęła z niej stabilizator i podeszła do mnie.
- Nie będę musiała jeździć na wózku.- Powiedziałam szczęśliwa.
- No nie. Demi jak w tym roku spędzasz urodziny?- Spytała ciocia spoglądając na mnie.
- Tak jak zawsze.- Odpowiedziałam.
- Czyli jak?- Wtrącił się Harry.
- W pokoju z lodami i oglądając filmy.- Powiedziałam.
- Ale Demi to twoje 18 urodziny może spróbuj chodź raz spędzić je inaczej.- Powiedziała ciocia.
- Ale po co? Mi się podoba.- Odpowiedziałam.
- A kiedy je masz?- Spytał.
- Za 2 tygodnie.- Odpowiedziała ciocia.
- Ciocia!- Krzyknęłam. Nie chciałam aby to mówiła.
- No co?- Spytała.- Idź już później zadzwonię.- Powiedziała, a ja z Harry'm wyszłyśmy. 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział 39


20 listopada 2013 rok. 
Dom chłopaków. 

Siedziałam w kuchni przy oknie i patrzałam jak po gładkiej szybie spływają krople deszczu. Lubiłam tak siedzieć i przyglądać się padającym z nieba kroplą. Cały czas myślałam, jak by teraz wyglądało moje życie gdybym nie poszła na kasting. Cieszyłam się, że już tak daleko dotarłyśmy i od teraz wiem, że na prawdę potrafię śpiewać. Gdy tak siedziałam poczułam,że ktoś mnie całuje po szyi. Wiedziałam, że to Louis. 

- Czemu tak sama siedzisz ? Coś się stało ? - szepnął mi do ucha. 

- Nic. Po prostu rozmyślam. - powiedziałam odwracając się do niego i dostałam całusa w usta. 

- Ty ostatnio chyba za dużo myślisz - powiedział biorąc mnie na ręce.

- To źle ? - spytałam gdy posadził mnie na kanapie. 

- Dobrze, dobrze tylko zastanawiam się o czym tak myślisz - powiedział, a ja położyłam mu ręce na karku. 

- Nad życiem - powiedziałam mu, a on mnie pocałował. Odwzajemniłam ten gest. Usłyszałam, że ktoś się śmieje, więc się odsunęłam i zobaczyłam, że Harry stoi z kamerą oraz nas nagrywa. Louis wstał i poszedł po coś na górę, a Harry usiadł na fotelu i wyłączył kamerę. Za chwilę na dół przyszedł Louis z prostownicą. Gdy Harry go zobaczył zaczął uciekać i tak zaczęła się gonitwa. Ja się z nich śmiałam i za chwilę na wózku przyjechała Demi. 

- Co tu się dzieje ? - spytała, a ja się trochę ogarnęłam. 

- Louis chce się zemścić za to, że Harry nagrywał na jak się całowaliśmy - powiedziałam nadal trochę śmiejąc się z chłopaków. Zaraz do mnie dołączyła Demi. Po jakimś czasie ich gonitwy zadzwonił telefon Hazzy i Louis poszedł odłożyć prostownicę. 

- Demi ! - krzyknął radośnie Harry gdy się rozłączył.

- Co się stało ? - spytała zdziwiona. 

- Dzwoniła twoja ciocia i powiedziała, że w poniedziałek zdejmują ci gips i będziesz już chodzić o kulach - powiedział, a Demi od razu się zaczęła uśmiechać. 

-----*-----
Wiem, że trochę krótki, ale co sądzicie ? ^^

piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 38

6 listopada 2013 rok
Dom One Direction
Obudziłam się koło dziewiątej, a Harry spał koło mnie. Postanowiłam wziąć laptopa i obejrzeć kilka filmików. Włączyła YouTube i włączyłam filmik. Po policzku spłynęła mi łza. Kocham taniec i nie chce z niego rezygnować, a co jeśli będę musiała? Po chwili usłyszałam zaspany głos.
- Hej księżniczko co robisz?
- Oglądam.- Odpowiedziałam ocierając łzy.
- Co takiego?- Spytał.
- Filmik taneczny.- Powiedziałam i na niego spojrzałam.- Harry, a jak ja już nie będę mogła tańczyć?- Spytałam go.
- Nawet tak nie myśl. Będziesz tańczyć.- Powiedział przytulając mnie.- Może pójdziemy na zakupy?- Spytał się, a ja pokiwałam głową.
- Ok tylko się przebiorę.- Powiedziałam, a Harry mi pomógł wejść na wózek. Po godzinie byłam gotowa.
- Gotowa jest moja księżniczka?- Spytał Harry.
- Jaka księżniczka.- Powiedziałam.
- Dla mnie jesteś nią.
- A wiesz co jest najdziwniejsze? Że nie jesteśmy razem, a zachowujemy się jak para.- Harry nic nie powiedział tylko wyszliśmy z domu. Czyżbym go tymi zraniła? Doszliśmy do sklepu i Harry wziął koszyk. Spojrzałam na niego, ale on na mnie nie. Był przybity.
- Poczekaj na chwile.-Powiedział, a do mnie podszedł Kevin.
- Hej Demi.- Przywitał się.
- Siema.- Odpowiedziałam lekko uśmiechając się.
- A jednak to prawda.- Powiedział pokazując na gips.
- Jak widać. A skąd wiedziałeś?- Zapytałam zaskoczona.
- W wiadomościach mówili o wypadku. Było o tym głośno, a gdy spotkałem twoją ciocię to mi opowiedziała.
- Ale nie powiedziałeś, że...- Nie dokończyłam.
- Nie bój się.- Uśmiechnął się.- Mam nadzieje, że jeszcze z nami zatańczysz i dobrze, że się nie dałaś- Dodał.
- Dziękuję.- Odpowiedziałam.
- Muszę już lecieć. Cześć.- Powiedział i poszedł.
- Kto to był?- Spytał Harry.
- Znajomy z grupy.- Odpowiedziałam.
- Aaa.- Powiedział, a ja pochyliłam głowę do tyłu aby go zobaczyć.
- Harry?- On na mnie spojrzał.- Jesteś zły?
- Na co?
- Na to co powiedziałam w domu.- Odpowiedziałam.
- Nie coś ty. Tylko się zamyśliłem.- Zaczął się tłumaczyć. Wiedziałam, że jest zły, ale nie chciał mnie martwić. Po zakupach wróciliśmy do domu. Zawiózł mnie do pokoju, a następnie gdzieś poszedł. Teraz już wiem, że sprawiłam mu tym wszystkim przykrość. Do pokoju weszła Viola.
- Hej.- Powiedziała uśmiechnięta.
- Hej.- Odpowiedziałam.
- Coś się stało?- Spytała.
- Nie.- Odpowiedziałam.
- Na pewno?- Zapytała się aby się upewni.
- Na pewno.- Odpowiedziałam.
- No ok, ale jak coś to mów.-Powiedziała, a ja pokiwałam głową. Zbliżał się wieczór, a Hazzy nadal nie było. Gdy chciałam się już przebrać z piżamę przyszedł Harry.
- Na szczęście jeszcze nie śpisz.- Powiedział łapiąc mnie za wózek.
- Gdzie idziemy?- Spytałam zaskoczona.
- Zobaczysz.- Odpowiedział. Wyjechaliśmy na ogród, a tam pięknie przygotowana była kolacja dla dwojga. Zaskoczyłam się. Harry wziął mnie na ręce i usadził mnie na kocu.
- Jak to? Z jakiej okazji?- Spytałam
- A bez okazji.- Powiedział. Uśmiechnęłam się do niego, a następnie zaczęliśmy jeść. Gdy się najedliśmy Harry zaniósł naczynia do domu, a gdy przyszedł zaczęliśmy oglądać gwiazdy. Po chwili obydwoje zobaczyliśmy spadającą gwiazdę.
- O czym pomyślałeś?- On spojrzał i się uśmiechną.
- A jak mi odpowiesz na jedno pytanie to ci odpowiem.
- Zgodna.- Odpowiedziała, a on usiadł. Ja poczyniłam to samo. Spojrzał mi w oczy.
- Zbieram się na to od dawna, ale gdy byłaś w śpiączce bałem się, że już ci tego pytania nie zadam. Czy będziesz moją dziewczyną?- Spytał. Był dość poważny.
- Ja... Ja... Ja nie wiem co mam powiedzieć, ale nie.- Powiedziałam, a on posmutniał.- Chce zostać twoją księżniczką.- Powiedziałam uśmiechając się.
- Więc moje życzenie się spełniło.- Pocałował mnie. Po jakieś godzinie wróciliśmy do domu. Dziś zasnęłam jako prawowita księżniczka Harry'ego.

środa, 20 listopada 2013

Rozdział 37

Informacja pod rozdziałem.

5 listopada 2013 rok. 
Dom One Direction. 

Siedziałam w salonie i oglądałam jakiś durny serial, ale nie było nic ciekawego w telewizji, a do próby została jeszcze godzina. Siedziałam tak i do salonu na wózku przyjechała Demi. Całe dnie chodziła smutna. 

- Co się dzieję ? - spytałam przesiadając się na miejsce obok niej. 

- No bo jestem teraz ciężarem dla was wszystkich - powiedziała i łza zakręciła jej się w oku. 

- Nie jesteś - powiedziałam przytulając ją. 

- Jestem - powiedziała. 

- Proszę nie mów tak. Może nie możesz wszystkiego robić, ale zobaczysz po zdjęciu gipsu będzie wszystko dobrze. Zobaczysz - powiedziałam, a ona się uśmiechnęła. Pogadałyśmy jeszcze trochę i chłopacy wołali na próbę. Wzięłam Demi i poszłyśmy do sali. Zajęłyśmy miejsca z boku i słuchałyśmy jak inni śpiewali. W końcu przyszła nasza kolej. Postanowiłyśmy wziąć piosenkę Michaela Jacksona - Hollwood Tonight. Zaczęłyśmy śpiewać. Cały czas byłyśmy w dobrym nastroju. Po próbie Harry i Louis chcieli abyśmy zostały. 

- Co jej dałaś ? - spytał mnie Harry. 

- O co ci chodzi ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. 

- No bo moja księżniczka się uśmiecha - powiedział przytulając ją. 

- Pomogła tylko szczera rozmowa - powiedziałam i jeszcze trochę pogadaliśmy. Postanowiliśmy obejrzeć jakiś film w czwórkę. Harry i Demi poszli coś wybrać, a Ja i Lou poszliśmy do kuchni zrobić popcorn i po jakieś picie. Gdy wszystko mieliśmy poszliśmy do salonu, gdzie już gotowa do oglądania siedziała parka zakochanych. Postawiliśmy wszystko na ławie i zajęliśmy miejsca na kanapie, a Harry przeniósł Demi z wózka również na kanapę. Styles włączył jakiś film, który potem okazał się horrorem. Nie raz ze strachu wtulałam się w mojego chłopaka. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 

-----*-----
 Więc tak chciałam wam powiedzieć, że następny rozdział dodamy w piątek jak pod tym będzie minimum 5 komentarzy. Robimy tak ponieważ bardzo zależy nam na waszej opinii o tym co piszemy oraz wiemy, że mamy dla kogo pisać : ) 

poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział 36

3 listopada 2013 rok
Szpital

Właśnie dostałam wypis ze szpitala. Nie wiedziałam gdzie będę teraz mieszkać. Czy u cioci czy wraz z Harry'm. Po chwili przyszła ciocia.
- Pojedziesz z Harry'm. Tam zamieszkasz. On powiedział, że się Tobą zajmie i uśmiechnij się bo złamana noga to nie koniec świata.
- Może dla Ciebie.- Powiedziałam.
- Ehh co ja z tobą mam. Idzie Harry.- Powiedziała i mnie ucałowała na pożegnanie.- Pa. Uważaj na siebie.- Powiedziała.
- Pa.-Odpowiedziałam, a Harry zaczął pchać wózek.
- To tylko sześć tygodni.- Pocieszał mnie.
- Chyba aż sześć tygodni.- Poprawiłam go.
- Niech ci będzie.- Odpuścił sobie. Pomógł mi wejść do auta i ruszyliśmy w stronę domu. Na razie będę jeździć na wózku, a potem będę chodzić o kulach. Nie wiem jak dam radę bez tańca. W końcu dojechaliśmy do domu. Harry znów mi pomógł i wprowadził do domu. Wszyscy mnie przywitali, ale i tak mi to nie poprawiło humoru. Czułam się w środku pusta.
- Harry mógłbyś  mnie zawieść do pokoju?- Spytałam.
- Tak, a coś się stało?
- Jestem zmęczona.- Odpowiedziałam.
- Dobrze.- Powiedział i mnie zwiózł. Położył mnie na łóżku, a następnie on też się położył. Wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.- Nie płacz księżniczko.- Powiedział głaszcząc mnie po głowie.
- Nie umiem.- Odpowiedziałam mu.
- Nie lubię gdy płaczesz.- Powiedział przytulając mnie.
- Przepraszam.
- Nie masz za co. Przestań płakać.- Powiedział.
- Dobrze.- Wtuliłam się w niego. Zasnęłam. Obudziłam się dopiero kolejnego dnia, ale jego już nie było. Chciałam wejść na wózek i nawet próbowałam, ale mi się nie udało. Wylądowałam na podłodze i zaczęłam płakać. Ktoś szybko wbiegł do pokoju i tą osobą był Harry.
- Co ty robisz?- Zapytał wystraszony i jednocześnie podnosząc mnie.
- Chciałam usiąść na wózku, ale mi się nie udało.- Powiedziałam zalana łzami.
- A gdyby ci się coś stało?- Spytał.
- Przynajmniej nie była bym dla Cibie i dla innych ciężarem!- Krzyknęłam.
- Przestań tak mówić. Nie jest dla mnie i dla innych ciężarem. Ja się cieszę, że żyjesz, że mogę się tobą zająć.- Powiedział uspakajając mnie.
- Jasne. Każdy by tak powiedział.
- Przestań tak mówić.- Powiedział.
- Będę. Taka jest prawda.- Zaczęłam płakać.- Lepiej idź do kogoś kto jest Ciebie wart bo ja nią nie jestem.- Zaczęłam mówić coś bez sensu.
- Co?! Nie chce żadnej innej. Chce Ciebie.- Spojrzał mi w oczy i mnie pocałował. Gdy się od siebie odsunęliśmy przytuliłam się do niego, a on mnie objął.- Nie mów już tak więcej.- Dodał.
- Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam.- Powiedziałam.
- Nie przepraszaj już tylko przestań tak już mówić.
- Ale..- Nie dokończyłam bo mnie znów pocałował, a następnie się ode mnie odsunął.
- Nie ma żadnego "ale" .- Powiedział, a ja zasnęłam w jego objęciach.




________________________________________
No więc tak. Ogólnie po po przednim rozdziałem był chyba tylko jeden komentarz. Jeśli chcecie kolejny rozdział ma być max 5 komentarzy jeśli nie będzie to w środę nie będę rozdziału.
Z poważaniem autorki bloga.

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 35


26 października 2013 roku. 
Szpital.

Trochę mnie zdziwiło, że Demi zaczęła tak krzyczeć gdy dowiedziała się o tym, że ma złamaną nogę. Ciekawiło mnie dlaczego. Było mi też smutne, bo to właśnie prze zemnie miała tą nogę w gipsie. Podeszłam do Louisa i się do niego przytuliłam. 

- Co się dzieje ? - spytał sadzając mnie sobie na kolana. 

- Zastanawiam się dlaczego Demi zaczęła tak krzyczeć gdy dowiedziała się o złamanej nodze - powiedziałam wtulając się w niego. Zamknęłam oczy bo byłam trochę zmęczona. W nocy nie mogłam spać bo śniły mi się koszmary związane z tym, że jestem adoptowana, w co nadal nie mogłam uwierzyć. 

- Będziesz spać jak małe dziecko ? - spytał całując mnie w policzek. 

- Yhy - mruknęłam, a on kazał mi wstać, bo mieliśmy jechać do domu, a zostać miał tylko Harry. Od razu gdy dojechaliśmy do domu Louis zaniósł mnie do pokoju, bo bał się, że mu zemdleję. Zanim się położyłam poszłam do łazienki przebrać się w coś luźniejszego. Gdy wróciłam do pokoju Louis siedział w samych spodniach. Położyłam się do łóżka, a on położył się obok mnie. Wtuliłam się w niego i zasnęłam. 

*Kilka godzin później* 

Obudziłam się z krzykiem. Znów miałam koszmar. Śniło mi się, że mama zaszła w ciąże i ja już im nie byłam potrzebna i mnie wyrzucili z domu, a Louis znalazł sobie lepszą. 

- Co się dzieje ? - spytał zaspanym głosem Louis. Najwyraźniej też zasnął. 

- Koszmar - powiedziałam przytulając się do jego torsu. 

- A opowiedz mi o czym był ? - spytał. 

- No bo ja jestem adoptowana i śniło mi się, że rodzice oczekiwali swojego własnego dziecka i mnie z domu wyrzucili, a ty znalazłeś sobie lepszą dziewczynę - powiedziałam, a on mnie mocniej przytulił i pocałował w głowę. 

- To był tylko sen. Tak się nie stanie - powiedział, a ja spojrzałam na zegarek. Była dopiero 16.00. Wzięłam mój notes i wyszłam z łóżka. Louis też wstał i ubrał koszulkę. Najpierw poszliśmy coś zjeść, a potem zaprowadziłam Louisa do sali prób, usiadłam z nim przy pianinie i zaczęłam grać oraz śpiewać piosenkę o nim. On się cały czas uśmiechał. 

- Melodia nie jest jeszcze skończona, bo chciałam, żeby nie była tylko na jednym instrumencie - powiedziałam, a on mnie przytulił. 

- Pięknie. Sama to napisałaś ? - spytał. 

- Tak z myślą o tobie. - powiedziałam i pocałowałam go w usta. On odwzajemnił ten gest. 

-----*-----
Mam nadzieję, że będzie więcej komentarzy niż pod poprzednim : ) Wasza opinia w nich zostawiona bardzo nas motywuje : )